Churros na tłusty czwartek

Hiszpański przysmak od święta – czyli churros z cukrem i najlepiej gorącą czekoladą. Zajadamy się nim od czasu do czasu. Mamy taką jedną upatrzoną churreriję w Guia de Isora na zachodzie Teneryfy. Czynna tylko w soboty i niedziele oraz od wielkiej fiesty. Pod kościołem. Zawsze jest tam gromadka tubylców, podjeżdżających swoimi bryczkami na wieczorne zakupy [...]

Fiesta San Sebastián na Teneryfie

W końcu udało się nam uczestniczyć w święcie San Sebastián! Już od dwóch lat próbowaliśmy na nie zdążyć i jakoś zawsze było nam nie po drodze. Ale jak to się mówi: do trzech razy sztuka! W tym roku nie tylko nie spóźniliśmy się, ale byliśmy na tyle wcześnie na plaży Enramada w La Caleta, by zająć [...]

Smaczne odkrycie dnia

To co lubimy najbardziej, to błąkać się wśród tubylców, obskurnymi (z europejskiego punktu widzenia) uliczkami. Jeżeli już robimy zakupy to w sklepach dla lokalesów. Trzeba mieć dużo silnej woli co prawda, żeby przebić się przez “specyficzne” zapachy, tabuny much i siedzące na ziemi “ekspedientki”. Ale w zamian otrzymujesz to co najlepsze i to co prawdziwe [...]

Gili Meno – gdzie zjeść?

Poniżej zebraliśmy miejsca w których jedliśmy na Gili Meno. Mam nadzieję, że będą to przydatne informacje. Rust Warung w porcie Mają chyba najlepszą w porcie i na wyspie miejscówkę. Świetna lokalizacja. Bardzo fajne stoliki i chatki z widokiem na ocean. Stanowi całość ze sklepem naprzeciwko i grillem z rybami obok. Jedliśmy tu w pierwszy wieczór. [...]

Jedzonko na Gili czyli nie prywatyzujcie szpitali!

Kto by pomyślał, że podczas dzisiejszej kolacji na Gili Trawangan, na końcu świata, przyjdą mi do głowy tak filozoficzne przemyślenia. A jednak. Prośba zatem do dysydentów. Nie prywatyzujcie szpitali! Na kolację rybka, ryż w wersji goreng i inne lokalne dodatki. Na Gili Trawangan miejsce posiłków zorganizowali bardzo pomysłowo. Jest jeden wielki plac, na którym w [...]

Targ rybny w Jimbaran

Antoine (przesympatyczny Francuz, u którego wynajmowaliśmy apartament na Bali) pewnego słonecznego poranka zabrał nas na targ rybny w Jimbaran. Niby nic takiego a jednak. Zapakowaliśmy się na 2 skutery. Ja pognałam (bo inaczej nie można nazwać tej szalonej jazdy) z Antoine a Stefano z Gabkiem próbowali się nas trzymać i nie zgubić. Łatwo nie było. Tak wielu [...]